fbpx
Bez kategorii

Mój pierwszy wpis!

Pierwszy wpis na blogu

Mój pierwszy wpis opisuję jak to się wszystko zaczęło, a to wszystko zaczęło się 6 lat temu. Rodzinny interes wydawał się być idealnym sposobem na życie.

Pierwszy dzień w pracy rozpoczął się dosyć spokojnie. Stres jednak dawał sie we znaki.

Mocno zmotywowany postanowiłem sprostać wyzwaniu jakim było stanie za barem.

Godzina 10-11… i pojawił się pierwszy klient – podszedł do baru uśmiechnięty – Pan Mirek jak sie póżniej okazało, bywał codziennie.

Oczywiście spojrzał na ekspres do kawy z niemałym zadowoleniem. Chyba był amatorem dobrej kawy.

Jego pierwsze zamówienie to było cappuccino – od tamtej pory nic innego nie pijał.

Przyjąłem zamówienie i zaprosiłem do stolika. To był ten moment na który miał mnie przygotować jednodniowy kurs. A więc stoję przed „maszyną” i zastanawiam się jak to było… Biorę kolba, miele kawę, zamykam i przyciskam przycisk i parzy się! Pierwszy etap za mną.. teraz to już z płatka – pomyślałem. Wziąłem metalowy kubek, zdecydowanym ruchem nalałem mleka. Przygotowałem spieniacz i do dzieła! Z tym nie miałem większych problemów, jak się okazało na szkoleniu – to opanowałem od pierwszej kawy. Chcąc być dobrym w tym co robię, już zdążyłem podpatrzyć na jutubie, jakie to piękne rysunki można stworzyć na kawię za pomocą mleka. Niestety, okazało się to trudniejsze niż się wydawało. Moje pierwsze cappuccino nie przypominało dzieła sztuki,a nawet prymitywnego rysunku. Zwykła biała plama otoczoną przepyszną mieszaniną kawy z mlekiem. Może nie wyglądało, ale za to smakowało.. przynajmniej takie odnosiłem wrażenie… Jak się później okazało, byłem w błędzie!

To był zwyczajny dzień jak każdy inny.

Zjawiła się ona.. kobieta w płaszczu zasiadła do stolika. Widać było, że załatwiała jakieś sprawy w urzędzie, który zresztą znajdował się dosyć blisko naszej kawiarni. Kobieta zapracowana to i nie będzie piła jakiegoś tam cappuccino! Poprosiła o kawę czarną. Nie lubiłem takich zamówień – bo to spienianie mleka sprawiało mi najwięcej przyjemności i próby stworzenia jakiegoś ładnego rysunku na kawie. No ale zamówienie trzeba zrealizować. Młynek nieregulowany od pierwszego dnia przygody mielił jak się mu podobało. Zadowolony z życia wpiąłem kolbę do ekspresu i przycisnąłem magiczny przycisk, który służył do parzenia właśnie kawy czarnej. Kilkanaście sekund – pyk – gotowe! Podchodzę z kawą i wtedy odezwała się Pani w płaszczu, ale w sumie już bez, bo przecież powiesiła go na krześle… nie wiedząc dlaczego nie skorzystała z wieszaka..

Ale do rzeczy…

Pani zapytała „czemu tak szybko?”

Wtedy mój mózg mało co nie eksplodował! Jak to szybko? To było szybko? Myśli w mojej głowie kłębiły się… Czy aby ta kobieta wiedziała coś , o czym ja nie miałem pojęcia ? To pytanie błądziło po mojej głowie parę godzin po tym jak ze zdziwieniem oddaliłem się od tajemniczej kobiety, niczym zbity pies, nie zostawiając ani słowa.

Nie wytrzymałem! Wyciąganąłem telefon i spytałem się wujka – jak długo parzy się kawa z ekspresu?

Przynajmniej paręnaście artykułów, tyle pokazała najpopularniejsza wyszukiwarka świata.

I ja tego wszystkiego wcześniej nie przeczytałem? Zacząłem się zastanawiać. Nagle moja samoocena spadła na samo dno – to ja parzyłem źle kawę? Ja!? Najlepszy barista w mieście? (samozwańczy, co prawda, ale to chyba inna historia :D). Szybko przeczytałem większość z nich, nie było większego ruchu, więc mogłem sobie pozwolić na lekturę w trakcie pracy.

Wtedy zrozumiałem jak wiele rzeczy nie wiedziałem, że parzenie kawy nie jest takie proste. Tyle różnych czynników miało wpływ na jakość zaparzonej kawy.

Już wiedziałem co będę robił przez większość następnego dnia.

Następny dzień rozpocząłem nieco inaczej (do tej pory pierwsze co robiłem w pracy, to cappuccino, jak tylko ekspres sie nagrzał).

Najpierw zaparzyłem testowe espresso ze stoperem w ręce. Parzyło się może 12 sekund. Strumień był gruby i rozproszony, wrząca woda zwyczajnie przeleciała przez kawę.

Nie tak miało być! Chwile pomyślałem i przestawiłem trochę młynek na drobniejsze mielenie… następna próba.. 16 sekund.. Pomyślałem sobie że jeszcze kilka prób i w końcu trafie w magiczne 25 sekund.

24 sekundy parzyło się następne espresso, ale nie odpuściłem. Jak robić kawę – to najlepszą!

Teraz jednak zmieliłem kawę w ten sam sposób ale użyłem trochę więcej siły podczas ubijania kawy w kolbie..
22,23,24…

Ekspres odbił w dwudziestej piątej sekundzie.

Znajdź mnie na instagramie!

Hurra, mam idealne espresso!

Z radością złapałem za metalowy kubek do spieniania mleka i wziąłem się do dzieła.. Idealna kawa już zerkała na mnie zza rogu, a ja szedłem w jej stronę! Spieniłem mleko, najlepiej jak umiałem. Piana na dwa palce i zero bąbelków, tak to ma mniej więcej wyglądać. Szklistym mlekiem zalałem idealnie zaparzoną kawę, przyozdobioną kawową pianką przypominającą skórę pantery. (Podobno tak właśnie wygląda idealne espresso) Trochę czasu minęło, więc się nauczyłem malować w miarę przyzwoitą rossete. Tak też przyozdobiłem swoją kawę. Pierwszy łyk sprawił, że zakochałem się w niej na amen. Owszem lubiłem kawę… ale teraz to już była czysta miłość… ten czekoladowy posmak w kawie z mlekiem był czymś niesamowitym! Kto by pomyślał, czekolada w kawie?

Później, gdy wczytałem się w opakowanie po kawie, zrozumiałem źe kawa smakuje inaczej w zależności jej pochodzenia…

To właśnie dzięki tamtej kobiecie i ciekawości poznałem jej prawdziwe oblicze(w sensie kawy , kobiety nigdy więcej nie spotkałem;)). Tak rozpocząłem swoją kawową przygodę którą ciągnie po dziś dzień. Dziś na pewno wiem więcej, więcej rozumiem. Ale też wiem, że to co wiem, to jest tak naprawdę bardzo niewiele. Kawa jest wszechobecna i co ważne, potrzebna! Ale taka dobrze zaparzona. Dlatego będę poruszał tutaj sporo tematów związanych z kawą, ale nie tylko. Bo jest jeszcze temat kawiarni który również mnie interesuję. Dziś może już nie pracuję w rodzinnej kawiarni, ale wiedzą którą tam pozyskałem i w wielu innych miejscach po drodze chętnie się podzielę. Dlatego jeśli kręcą cię takie klimaty to zaglądaj częściej! Psst. Polub moją stronę na fejsie, tam w pierwszej kolejności pojawi się informacja gdy tylko pojawi się nowy wpis!

I jak ci się spodobał pierwszy wpis? Mój pierwszy wpis to początek bloga, który mam nadzieję, odpowie na wiele stawianych przez was sobie pytań.